05.04.2015 Pamiętajcie o ogrodach - autor arch. Urszula Madeja-Kulecka

Gdy nadchodzi czas chłodów i jesiennej szarugi, gdy zima skuwa lodem jeziora, czekając na wiosnę, wracamy wspomnieniami do tej pory roku, która kojarzy się nam z feerią barw i światłem, które je podkreśla i wzbogaca. Kwitnące ogrody fascynują.

Wracamy myślami do lata, tej  pory, gdy przyroda fascynuje na wiele sposobów, kokietuje kolorytem oraz zapachami świeżych liści, kwiatów i traw. Częścią przyrody zaaranżowanej przez człowieka, fragmentami przestrzeni ukształtowanymi  ludzkimi rękoma, są ogrody, w letni czas odkrywające pełnię bogactwa barw i kształtów.

We  wstępie do „Historii ogrodów” Longin Majdecki, podejmując problematykę istoty ogrodu, gdy pisze: „Ogród stanowi układ przestrzenny w środowisku przyrodniczo-geograficznym, ukształtowany plastycznie i funkcjonalnie odpowiednio do przeznaczenia i programu użytkowego”. Sięgając po wyżej wspomnianą książkę, czy popularną w Polsce „Historię ogrodów” Penelope Hobhouse, prześledzić można ewolucję założeń ogrodowych na przestrzeni dziejów. Do tego dochodzą opracowania, które z historii ogrodów analizują wybrane zagadnienia. Do takich, skupiających się na stylach i artystycznej stronie zagadnienia, należy Dymitra Lichaczowa „Poezja ogrodów”,  z cytatami strof poświęconych ogrodom od Marka Aureliusza po Annę Achmatową, której:

       „Ciągle śni mi się Pawłowsk falisty,

         Bezruch wód, w kręgu łąki murawa,

         Pełen marzeń i bardzo cienisty,

         Wszak zapomnieć go już nie mam prawa.”

Czymże byłby kanon literatury dziecięcej bez „Tajemniczego Ogrodu”, wydanego po raz pierwszy w roku 1909, czterokrotnie ekranizowanego, z ostatnią wersją filmową w reżyserii Agnieszki Holland ( 1993 r.).

Ta fascynacja naturą przenika we wszystkie kultury i strefy geograficzne.

Tak, jak w haiku japońskim z 1774 roku:

       „W starym ogrodzie

        zaśpiewają słowiki

        i dzień się schyli”.

Założenia ogrodowe, jako filmowi aktorzy, pełnią nieprzeciętne role i w filmie „Zeszłego roku w Marienbadzie” z początku lat 60-tych Alaina Resnaise’a, jak i w Petera Greeneway’a „Kontrakcie  rysownika”. Nie mówiąc już o malarstwie, w nim w różnych okresach pojawiają się ogrody - odległy czasowo rajski ogród w tryptyku Hieronimusa Boscha, altana u Aleksandra Gierymskiego ( „W altanie”), ogród u Władysława Podkowińskiego ( „W ogrodzie”),  dziwny ogród stworzony przez Józefa Mehoffera ( „Dziwny ogród”), ekspresjonistyczne obrazy z kwiatami z własnego ogrodu Emila Noldego,  czy przepełnione słońcem rabaty kwiatowe, widoczne z wnętrza przez otwarte drzwi, w obrazach Zbysława Marka Maciejewskiego. Motywy roślinne w mozaikach pałacu króla Rogera w Palermo, motywy roślinne – kwietne kobierce na wschodnich dywanach, roślinne motywy w tkaninach i ceramice projektu Laury Ashley (1925-1985), dzięki którym na trwałe weszła do Panteonu projektantów wnętrz, motywy będące wyrazem swoistej nostalgii do bogactwa form oraz kolorów ogrodów i parków.

Sztuka zdobnicza i architektura, od starożytności - z liściem akantu na głowicach kolumn korynckich, średniowiecza - z motywem winnej latorośli, eksplozją motywu roślinnego w secesji, czerpały inspiracje z florystycznego świata. Motywy roślinne zagościły w twórczości rysownika, malarza, architekta i poety - Williama Morrisa (1834-1896), pełne stylizowanych roślin są tapety i tkaniny dekoracyjne jego projektów - ich wzory przeżywają aktualnie swój renesans. Zachwyt florą był nawet tematem dla kompozytorów, echa tego tematu słyszymy w „Piniach  rzymskich” Ottorino Respighiego, jednego z najwybitniejszych twórców włoskich XX wieku.

O sztuce zakładania ogrodów pisała „Pani na Puławach” – Izabela Czartoryska. W wydanej księdze „Myśli różne o sposobie zakładania ogrodów” , wykazując się poczuciem humoru  jako motto cytuje  Jacquesa Pope’a ( ortografia zgodna z oryginałem ):

  „Cokolwiek zamyślasz sadzić, lub budować, czyli wznaszać Kolumny, czy sklepienia; wzdęty kształcić Terras, albo Grotę kować: nigdy z oka nie spuszczay Natury. Obchódź się z tą Boginią, iak z skromną Dziewicą: ani ią stróy zbytecznie, ani nadto obnażay.”

Jak pisze Czartoryska: „Ze wszystkich rzeczy, które nas otaczają, nie masz żadney,  któraby bardziey zastanawiała i  mocniejsze na Imaginacyi czyniła wrażenie, iak widok Natury. Poważna zadziwia, okropna trwoży, wdzięczna i miła przywiązuje, czasem nawet i rozkrzewnia. W niezliczonych swoich odmianach bogata, nigdy się nie powtarza.”  

Książka zaczyna się rozdziałem „O sposobie zakładania ogrodów”, a potem prowadzi przez kolejne:  „O drzewach”, „O klómbach”, „Ułożenie drzew w Klómbach”,  „Klómby z drzew Kraiowych”, „Klómb drugi Kraiowy”, wiele innych rozdziałów „Klómbów” dotyczących,  a także „Planty wiiące się”, „O prowadzeniu dróżek”, „O Ogrodzeniach”, „O żywych płotach”, „O ozdobach przypadkowych”, „O prospektach”, „O monumentach”, „O Sadach”, jak i „O Kwiatach” z dedykacją: „Do moich Przyiacioł”.

Wielokrotnie powtarzające się klómby wymagają przytoczenia definicji, którą podaje nam sama autorka traktatu:  „Klómb jest to słowo angielskie, przyięte powszechnie do wyrażenia grona drzew sadzonych, czyli rosnących razem. Literalnie tłómacząc, możnaby niemal powiedzieć, że po Polsku iest to Kłąb drzew; i to słowo naylepiey wyobraża ten sposób sadzenia”.

Na koniec tak radzi: „Niech Czytelnicy moi wybieraią to, co  im będzie łatwe i przyiemne,  a ieżeli Ogród ładny, Sad obfity, wioska wesoła zwróci ich myśli na te rady moie, niech czasem wspomną sobie, że to pisząc najżywsze moie życzenia były, żeby to wszystko się stało dla nich źródłem zabawy i ukontentowaniem.”

Polskim realizacjom parków i ogrodów poświęcił swą pracę Gerard Ciołek. To „Ogrody polskie”, o których pisał, że w rozwoju historycznym uzyskały one swój własny wyraz kompozycyjny, „zgodny z ziemią i niebem, pod którym powstały”.

Z czasów starożytności zachowały się przekazy o wiszących ogrodach zakładanych przez Sumerów i Babilończyków, ogrodach przydomowych w Tebach, ogrodach w kompilacji z grobowcami i świątyniami w starożytnym Egipcie ( Deir -el-Bahari). Zachowały się też ich żywe przykłady, jak chociażby ogrody przy willi (zbudowanej w latach 118-138) cesarza Hadriana w Tivoli. Ogrody Alhambry – najlepiej zachowane pałacowe ogrody islamskie w Europie,  chińskie ogrody z tradycją sięgającą III wieku p.n.e., z późniejszymi ogrodami w Suzhou, japońskie ogrody w Kioto, tradycje monastycznych ogrodów z zachowanymi przykładami kwietnych i zielnych kobierców w cieniu krużganków wielu europejskich założeń klasztornych, wielkie założenia ogrodowo-parkowe Wersalu, Poczdamu czy Peterhofu, to tylko nieliczne przykłady z bogatego dziedzictwa światowej sztuki zakładania ogrodów. Ranga tych założeń miała tak duże znaczenie dla dziedzictwa światowego. Rzekomo właśnie „ogrody ocaliły Kioto” przed hekatombą, jaką było w skutkach zrzucenie bomby atomowej - pierwotnie planowane na to właśnie miasto. Znając wartość tych ogrodów zrezygnowano ze zrzutu bomby atomowej na Kioto, zmieniono miejsce zrzutu ocalając ogrody, jak też, dzięki nim, cały zespół miejskiej zabudowy z licznymi zabytkowymi świątyniami. W ogrodowej sztuce japońskiej rośliny i ich kompozycje odzwierciedlały stany duchowe człowieka. Tradycja ta przetrwała do dnia dzisiejszego i jest inspiracją dla tej dziedziny działalności człowieka podnosząc ją do rangi sztuki.

Sztuka projektowania ogrodów znalazła swych twórców również wśród współczesnych architektów. Jednym z bardzo ciekawych przykładów sztuki ogrodowej XX wieku jest ogród zaprojektowany przez meksykańskiego architekta Luisa Barragana , laureata Nagrody Pritzkera w 1980 r.. Ogród – scenografia,  z udziałem architektury o odważnej – lila-róż – kolorystyce, z włączeniem tafli wody  w grę koloru i przyrody - to stadnina koni w San Cristobal i jej otoczenie. Pozostający pod wpływem Barragana - filozof z wykształcenia – hiszpański projektant ogrodów - Fernando Caruncho kobierce swego słynnego ogrodu „utkał” z pszenicy, włączywszy  do tego drzewa owocowe i sadzawki rybne. Taką właśnie  realizacją  „wyśpiewał” pean na cześć ziemi ojczystej. Odwrotnie niż  apologeta postmodernizmu – Charles Jencks i Maggie Kenswick - ci stworzyli zieloną płaskorzeźbę, w skład której wchodzą jedynie dwa elementy, to połączenie sfalowanego, rozległego trawnika z udziałem wody. Autorka „Historii ogrodów” Penelope Hobhouse  projektantkę wspólczesną - Marthę Schwartz nazywa, nie bez powodu, prowokatorką. Bo też chyba nią jest, gdy  zlecenia na projekty ogrodów traktowała  jak zlecenia na scenografię - dzieła sztuki „jubilerskiej” w stylu pop-art z użyciem tworzyw sztucznych. Używając w swych pracach intensywnych  kolorów dla przegród architektonicznych i wymienionych wyżej materiałów, wybiegała daleko do przodu w tym, co interpretuje ogród jako kompozycję przestrzenną z udziałem naturalnego - tradycyjnego - floralnego materiału.

Nie sposób nie pominąć Olsztyna w tekście o historii ogrodów. Ideę Ebenezera Howarda „Garden Cities of Tomorrow” (wkrótce po premierowej edycji książki ją prezentującej z 1902 r.) przeniesiono na miejscowy grunt przy projekcie nowej dzielnicy miasta - Zatorza. Fragmentarycznie koncepcja Gartenstadt została zachowana w zagospodarowaniu osiedla mieszkaniowego w rejonie ulic: Fałata i Oficerskiej.

Parki – ogrody, jakże różnorodne w ich założeniach kompozycyjnych, występują licznie  w naszym regionie, a więc są prawie „na wyciągnięcie ręki”.  To ogród leśny- arboretum w Kudypach, herbarium w cieniu szpitala Św. Ducha we Fromborku, ogrody przypałacowe odradzające się dzięki nowym właścicielom pałaców w Galinach i Nakomiadach, czy jeszcze skryte w chaszczach - założenia parkowe ginących pałaców i dworów, czekające na swych nowych gospodarzy…  i ponowne ich odkrywanie.

     Jak śpiewał poeta: „Pamiętajcie o ogrodach,

                                     Przecież stamtąd przyszliście

                                     W żar epoki użyczą wam chłodu

                                     Tylko drzewa, tylko liście…

Harmonijne połączenie architektury, zieleni z udziałem wody i rzeźb tworzy niepowtarzalny klimat wielkich założeń ogrodowych XVIII wieku, czego przykładem jest Sanssouci ( tłum. z franc.: beztroski, bez zmartwień ) w Poczdamie. Sześć tarasów, z oszklonymi niszami mającymi chronić przed niskimi temperaturami figowce w nich zasadzone,  tworzy zieloną oprawę dla letniej rezydencji Fryderyka II Wielkiego.

Poniżej park okalający pałac w Wilanowie:

Wilanowski dialog architektury budynku i architektury parkowej

Park w Opinogórze stanowi zielone ramy dla architektury neogotyckiego pałacyku zbudowanego dla Zygmunta Krasińskiego – obecnie Muzeum Romantyzmu.

Park to dzieło późniejsze niż pałacyk, jego założenie planistyczne wyszło spod ręki Walerego Kronenberga, autora planów ponad trzystu parków nie tylko na terenach polskich, ale również na Litwie, Ukrainie i Krymie.

Przeciwieństwem dla kameralnego klimatu, jaki odczuwa się w późnoromantycznym parku opinogórskim, jest założenie parkowe, stanowiące dopełnienie kompozycyjne Hali Stulecia we Wrocławiu projektu Maxa Berga, będące terenem Wystawy Stulecia z 1913 roku.  To połączenie małej architektury, w tym przypadku - w monumentalnej skali, z materiałem roślinnym stanowiącym przejście w obszar parku z ogrodem japońskim.

Monumentalna pergola, zaprojektowana przez Hansa Poelziga, długości 1500 m i wysokości 4,6 m odpowiada skalą całemu założeniu architektoniczno-parkowemu Wystawy Stulecia. Przeciwieństwem jej jest pergola prowadząca do jednej z berlińskich willi projektu Ericha Mendelsohna. Obie obsadzone analogicznym materiałem zielonym – winoroślą.

Ogród przydomowy wokół domu i pracowni niemieckiego malarza ekspresjonisty Emila Noldego w Seebüll na pograniczu niemiecko-duńskim, obecnie muzeum w zarządzie Fundacji Emila i Ady Nolde…i przydomowy „ogródek” w norweskim Halden - fragment półki skalnej - mini oaza zieleni złożona z kilku roślin.

Obramieniem okna jest bluszcz, poniżej luźna kompozycja właściwie dobranych bylin.  To okno dworku w Żelazowej Woli, z niego wydobywają  się w okresie letnim dźwięki muzyki Chopina. Po modernizacji parku zainstalowano głośniki ukryte w zieleni i muzyka towarzyszy zwiedzającym park w różnych jego miejscach.

Nowe realizacje, powstałe na obrzeżu parku, zostały zaprojektowane z założeniem minimalnej ingerencji w park i jego istniejące zagospodarowanie. Jak powiedział Bolesław Stelmach - projektant nowych obiektów w Żelazowej Woli: „ Dopiero kiedy park znika, moje budynki mogą się pokazać…. Bo w miejscu urodzenia Chopina najważniejszy jest przepiękny modernistyczny park z 20-lecia międzywojennego”. Dzieło profesora Franciszka Krzywdy-Polkowskiego ( wychowawcy prof. Gerarda Ciołka – wybitnego planisty i historyka architektury ogrodowej ) zachwyca kompozycją przestrzenną, doborem materiału zielonego i realizacją małej architektury, której doskonałym przykładem są pergole z zastosowaniem okorowanej sośniny, kamienia naturalnego i cegły ceramicznej. Poniżej jedna z pergoli, uzupełnieniem jej są nowe meble ogrodowe i oświetlenie z zastosowaniem opraw z blachy kortenowskiej.

Poniżej jeden z obiektów projektu Bolesława Stelmacha na obrzeżu parku. Zieleń parku stanowi piękną oprawę dla architektury, w tym przypadku nie dominującej nad otoczeniem. Ściana szklana „dematerializuje” budynek, dzięki czemu nie stanowi on dysonansu dla otaczającego go drzewostanu.

Na koniec warto zacytować Stanisława Wyspiańskiego, garściami czerpiącego w swej twórczości z obserwacji przyrody, czego przykładem jest jego słynny „Zielnik” stanowiący bazę dla polichromii w kościele o.o. Franciszkanów w Krakowie:

 „…Natura, natura, natura wszystkiego cię nauczy…”

Tak więc - pamiętajmy o ogrodach….

Olsztyn – lipiec 2011 – luty 2015,  opracowała: Urszula Madeja-Kulecka

( zdjęcia ze zbiorów własnych)